restauracja tiffany wesele

Restauracja Tiffany wesele Dominiki i Pawła

Restauracja Tiffany wesele Dominiki i Pawła

Jacek Hugo Bader parę dobrych lat temu napisał piękną książkę p.t. “Długi film o miłości”. To książka o miłości - a jakże - tytuł sprzedaje jej tematykę. Ale im głębiej się w nią zatapiałem chcąc rozumieć każde zdanie pojawiające się w konkretnym momencie danej sytuacji, i mając pełną świadomość iż autor pewne rzeczy w tej książce celowo plącze zacząłem przechodzić na drugą stronę pojmowania jej prawdziwego znaczenia. Ta książka nie jest o miłości, ale o tęsknocie za miłością zarówno w jej niematerialnej jak i bardzo materialnej formie.

Przypomniałem sobie o niej właśnie w trakcie ślubu Dominiki i Pawła, w delikatnych i bardzo ciasnych kadrach tej opowieści dało się odczuć ową tęsknotę za miłością. Może dzięki temu był to dla mnie mega wyjątkowy dzień. Obserwowałem wspaniałych ludzi, z ich pięknymi historiami. Jedni o nich opowiadali, inni o nich tylko myśleli, jeszcze inni w kroplach łez starali się o niej wyszeptać. Było to coś naprawdę wyjątkowego.

Dominikę i Pawła poznałem kilka lat wcześniej na odjechanym weselichu Ani i Tomka w Hotel Farmona & SPA. Wywijali na parkiecie dość zgrabnie, dzięki czemu mieli sporo fajnych fot. I tak po nitce do kłębka trafiłem na ich wyjątkowy dzień ślubu. Wyjątkowy bo gdzie człowiek nie spojrzał tam masa znajomych twarzy - ci nieznajomi zachowywali się tak jakbyśmy się znali latami, zatem czy w takim otoczeniu można mówić, iż się w ten dzień pracowało - nie do końca. 

Restauracja Tiffany wesele, które musiało się udać :-)

Lubię do nich wracać - i nie jest to bynajmniej spowodowane faktem, iż mam z domu do tiffany-go 15 min :-) To miejsce ma swój klimat, w którym naprawdę przyjemnie jest się znaleźć. Ilekroć tam trafiam - odczuwam radość z fotografowania, co w moim przypadku jest kwestią nadrzędną. Zatem zabieram Was w małą podróż w czasie do miejsca i ludzi, którzy postarali się aby Dominika i Paweł zapamiętali ten dzień jako jeden z tych najpiękniejszych w życiu.

 

restauracja tiffany weselerestauracja tiffany wesele restauracja tiffany weselerestauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany weselerestauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany weselerestauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele restauracja tiffany wesele

Restauracja Tiffany wesele Dominiki i Pawła

A jeśli macie ochotę na więcej i byliście częścią tej uroczystości zapraszam na prawdziwą fotograficzną petardę :-)

 


Wesele na barce I Ula i Robert

Wesele na barce I Urszula i Robert

Wesele na Barce - to jest dopiero odjechany pomysł. Gdzież indziej jeśli nie w Krakowie, gdzież indziej jeśli nie na Wiśle. Ten zdawałoby się iście surrealistyczny plan Ula i Robert zrealizowali w 100%. I tak spotkaliśmy się wspólnie w pewną kwietniową sobotę aby to co było teoretycznym założeniem uczynić faktem.  

Aby chronologii zadość uczynić zanim pojawiła się barka wpierw było naznaczone historią mieszkanie rodziców Uli gdzie miałem przyjemność obserwować naprawdę piękną rodzinę. Mimo podniosłego stanu chwili, proste powtarzające się czynności, gesty, żarty dawały mi wiarę w to, że dzień ślubu wcale nie musi być zwariowany, a wszystko bierze swój początek z pokoju serca i świadomości, iż dzieje się to co dziać się ma. P.S. Jeśli rodzice Uli to czytają, to ja proszę o przypomnienie nazwy miasta w Belgii, które odwiedzili w ich 10 rocznice ślubu :-)

Jadąc do kościoła wiedziałem że przy ołtarzu spotkają się dwa żywioły - ogień i woda. Kto jest ogniem, a kto wodą wydedukujecie sami, choćby po tych kilku wprowadzających zdjęciach. Każde z tych żywiołów ma swoją wewnętrzną siłę. Jeden dość szybko uwalnia swoje oblicze, w momencie gdy ten drugi wszystko co najpiękniejsze skrywa w swym błękicie.    

Wesele na barce Augusta

W sercu Krakowa, dokładnie w jego lewej komorze o nazwie Kazimierz, nieopodal kładki ojca Bernatka przycumowana jest barka Augusta. Dotarliśmy na nią jak 100% Krakusy - czyli jadąc tramwajem. Nasze się w nim pojawienie wzbudziło salwę śmiechów i radości, która i tak została dość szybko zagłuszona żartami i rozmową gości weselnych, którzy w tym tripie nam towarzyszyli. Wesele na barce Uli i Roberta już od pierwszych minut przypomniało mi o kultowym “Rejsie”. Obijające się o burtę fale, połyskujące lampki rozwieszone na pokładzie, wolno sączące się wino, muzyka dobiegająca z wnętrza barki, ciche rozmowy. To wszystko tworzyło cudny romantyczny klimat miejsca.

Jedynym punktem dnia, którego nie mogłem przewidzieć było to co wydarzało się nieustannie na parkiecie - Tak koło 23, ta romantyczna barka Augusta przypominała bardziej niezdetonowaną minę wojenną, gdzie zapalnikiem stawał się kawałek za kawałkiem serwowany przez DJ-a. Zresztą zobaczcie sami...

 

wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce wesele na barce

Wesele na barce I Ula i Robert

Po krótki zdjęciowym wstępie zapraszam na pełen reportaż ślubny w postaci poniższej prezentacji multimedialnej.

 Jeśli poczuliście, że coś was w tych zdjęciach zaintrygowało i macie ochotę na więcej, podsuwam moje inne reportaże: